Marcin Litwiniuk: Studia stwarzają mi możliwość awansu
Marcin Litwiniuk: Studia stwarzają mi możliwość awansu - UPZ

Marcin Litwiniuk: Studia stwarzają mi możliwość awansu

O studiach, łączeniu roli sportowca z pracą zawodową i życiem rodzinnym opowiada Marcin Litwiniuk, absolwent UPZ, kapitan I-ligowej drużyny tenisa stołowego PWSZ Zamość.

- Jesteś kapitanem I-ligowej drużyny tenisa stołowego PWSZ Zamość. Co należy do Twoich obowiązków?

- W tenisie stołowym rola kapitana drużyny nie jest tak sformalizowana jak w innych dyscyplinach sportu np. piłce nożnej. W tej dyscyplinie moja rola sprowadza się do konsultowania pewnych spraw z trenerem np. taktyki, strategii na dany mecz. Poza tym będąc kapitanem staram się w czasie meczu motywować kolegów z drużyny do walki, gdyż bywają mecze bardzo wyrównane, gdzie takie zagrzewanie do walki i podpowiedzi mogą mieć decydujący wpływ na losy meczu. 

- Wasz cel w tym sezonie jest jasny: jak najwyższe miejsce uprawniające do gry w barażach i awans do Superligi. Kogoś z rywali w tej drodze się obawiacie?

- Tak. Cel pozostaje niezmienny tj. po raz kolejny zakończyć sezon zasadniczy w pierwszej dwójce, co pozwoli walczyć w barażach o możliwość gry w Superlidze. Jeśli nam się uda wygrać ligę, to na pewno baraż będzie teoretycznie łatwiejszy, gdyż zagramy z drugim zespołem grupy północnej. Nie chcielibyśmy trafić na zespół ZKS Palmiarnia Zielona Góra, gdyż tego rywala najbardziej się obawiamy. 

- Poza grą w tenisa w zamojskiej drużynie, ukończyłeś również studia w Uczelni Państwowej w Zamościu o specjalności  polityka bezpieczeństwa i reagowanie kryzysowe. Jak wspominasz okres studiów?

- Tak ukończyłem studia na Uczelni Państwowej im. Szymona Szymonowica w Zamościu na kierunku politologia, specjalność: polityka bezpieczeństwa i reagowanie kryzysowe,  co bardzo miło wspominam. W czasie studiów poszerzyłem swoje horyzonty  wiedzy, poznałem nowych kolegów i koleżanki, a dzięki grze w drużynie uczelnianej mogłem uczestniczyć w Akademickich Mistrzostwach Europy we Włoszech, co było największym wydarzeniem sportowym w mojej karierze. Ukończone studia są mi przydatne w bieżącej służbie, pomimo iż mamy szereg swoich szkoleń i kursów.  Studia stwarzają mi możliwość awansu w Służbie.

- Udało Ci się znaleźć pracę w służbach mundurowych, zgodnie z wykształceniem, czyli w Służbie Więziennej. Jakie są plusy i minusy tej pracy?

- Jeśli chodzi o plusy mojej pracy to należy wymienić, iż jest to praca państwowa, stała, dająca pewną stabilność. Z racji charakteru służby , gdzie mam stały kontakt z osobami pozbawionymi wolności, które mają na sumieniu różnego rodzaju przestępstwa, jest to praca specyficzna. 

- Jak udaje Ci się pogodzić grę w I lidze tenisa stołowego, pracę w Służbie Więziennej oraz życie rodzinne?

- Pełnię służbę w systemie zmianowym a to oznacza, że także w weekendy, święta i w nocy. W związku z tym często muszę prosić o wolne żeby móc dojechać na mecz.  Po za tym bywa i tak, że muszę jechać na mecz po 12-godzinnej służbie nocnej gdzie jestem niewyspany i na pewno wtedy przekłada to się na moją dyspozycję in minus w meczu. Dlatego też nie zawsze mogę przygotować się do rozgrywek tak,  jakbym  tego chciał. I najważniejsze - żona. Dominika jest wyrozumiałą osobą. Często musi znosić moją nieobecność spowodowaną służbą, bądź długimi wyjazdami na mecze. Na szczęście staram się jej to na bieżąco wynagradzać. Mimo tych wszystkich trudności mocno mi kibicuje i wspiera całym sercem, za co jej bardzo dziękuję. 

- Rozmawiał Daniel Czubara

Wywiad ukazał się w Gazecie Akademickiej „Skafander” nr 4 (136)